Przepraszam was Ludzie że mnie tak długo nie było, po prostu stworzyłem nowe blogi i trochę zapomniałem o tym . Ale specjalnie dla was będe się starał teraz dnie i noce :* Jeszcze raz przepraszam :c
xx Mały Malik :*
niedziela, 9 czerwca 2013
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
Cz 4 :** - Witaj w Domu !!
***
- No. To już tu - powiedział Tony i wskazał wielką wille stojącą przed nami.
-Boże jak tu pięknie - zachwyciłam się , mierząc wzrokiem ogromny budynek .
-Tsaa.- powiedział bez emocji chłopak - Ale jakoś nie widzę ich samochodów . Chyba będziemy sami. -dodał po chwili, bardzo rozbawionym głosem. Byłam trochę wystraszona tym że będę przebywać w domu ludzi ,których w ogóle nie znam , ale starałam się tego nie okazywać . Josh chwycił za uchwyty naszych walizek i zaczął iść w stronę willi. Nie mając wielkiego wyboru, nie pewnie podreptałam za nim . Chłopak stanął przed drzwiami budynku i zaczął nerwowo obmacywać swoje kieszenie. Kiedy po kilku sekundach skończył przeszukiwanie wszelkich zakamarków swojej kurtki,wyjął z kieszeni spodni pęk kluczy i sprawnie otworzył drzwi. Kiedy przeszłam próg domu doznałam kompletnego szoku. Pomyślicie pewnie że te zdumienie wywołał wystrój mieszkania.? Tak.? A więc mylicie się, i to bardzo. Owszem, mieszkanie samo w sobie było cudowne, jednak przeraził mnie jego wygląd. Wszędzie na podłodze walały się męskie koszulki, puszki po napojach gazowanych i paczki od słodyczy. Na sam widok otworzyłam szeroko oczy , jednak analizując minę Josh'a , wywnioskowałam że tylko ja byłam w szoku. Chłopak spojrzał na mnie, kontem oka, po czym cicho zachichotał.
- Nie dziw się, pięciu idiotów w jednym domu nigdy nie wróży nic dobrego. - powiedział jak gdyby nigdy nic i oparł bagaże o ścianę. - No to co. Chcesz żebym ci pokazał mieszkanie czy wolisz coś zjeść .??-Zapytał. Chytrze się uśmiechnęłam i powiedziałam :
- Kto pierwszy w kuchni, ten robi obiad.
- Przegrasz Roberts ! - krzyknął chłopak i zaczął biec w zupełnie nie znanym mi kierunku. Ja jednak zamiast biec spokojnie potupałam za nim. Kiedy doszłam do pomieszczenia w którym znajdywała się ciężko sapiący Josh zaczęłam się głośno śmiać.
- Z Czego ty sie .. Tak śmiejesz . - wysapał chłopak łapiąc się za brzuch. - Przecież to ja wygrałem !
- Chyba coś ci się pomyliło chłoptasiu . - powiedziałam lekko się uśmiechając.
- Jak to .? - zapytał zdziwiony.
- Przecież powiedziałam. Kto pierwszy.. Byłeś pierwszy ,więc robisz obiad . - Zaśmiałam się podle i podeszłam do chłopaka. - Tak to jest jak się mnie nie słucha misiaczku . - zażartowałam.
- To było nie Fair - powiedział głosem naburmuszonego dzieciaka. - Wiec za to, że mnie oszukałaś będziesz miała Kare . - powiedział z dziwnym uśmiechem, po czym zaczął się do mnie przybliżać .
- Co masz zamiar zrobić ? - Zapytałam nie spokojnie oddalając się od chłopaka.
- Jestem pewny że masz łaskotki .- powiedziała szybko i rzucił się na mnie , łaskocząc mój biedny brzuch.
- O nie !! Odejdź ode mnie !! Błagam !! Hahahahahaha ! zastaw. ! Ratu.. HaHa.. nkuu ! - Krzyczałam ledwie powstrzymując się od śmiechu. Biegaliśmy po całym domu , nawet nie zwracając uwagi na otaczający nas świat. Nasza zabawa przeniosła się aż na górę i kiedy Josh chwilowo zaprzestał tortur, usłyszeliśmy czyjeś kroki. Uznaliśmy że musimy się schować, a jedynym wyjściem ucieczki było łóżko. Pociągnęłam chłopaka lekko kaptur i zaciągnęłam go pod pościel. Okryliśmy się nią aż po szyje i czekaliśmy na osobę która powoli zbliżała się w naszą stronę . Kilka sekund potem usłyszeliśmy dźwięk otwieranych drzwi , a już po chwili zostaliśmy zdemaskowani.
- Josh . mówiłem ci że moje łóżko nie wytrzyma twoich ..
- Zayn !! - Krzyknął srogo Josh - Kobieta nie widzisz !
- Oh. Wybacz . - Powiedział multa i wyciągnął rękę przed siebie. - Jestem Zayn .
- Victoria - Powiedziałam i złapałam dłoń Mulata . Ten nie kończąc, przyciągnął ją do siebie i Lekko ucałował . Nie odepchnęłam go , ale mimo tego nie spodziewałam się takiego obrotu akcji. kiedy jego usta , oderwały się od mojej ręki , zapadła chwilowa cisza.
- Więęc .. Co cie tu sprowadza .?? - zapytał zakłopotany .
- Em . Zayn.. Możemy pogadać na osobności . Proszę - powiedział błagalnie JJ .
-No Dobra Ale co z ... - nie zdążył dokończyć, gdyż Josh złapał go za rękę i pociągnął do wyjścia z pokoju. Słyszałam jak chłopaki rozmawiają ze sobą, jednak nic poszczególnego nie udało mi sie usłyszeć. Usiadłam na łóżku i czekałam na chłopaków . Po chwili do pokoju wszedł mulat, z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Witam w Domu - Krzyknął po czym ,podbiegł do mnie i mocno przytulił ...
XXXX
Jak sie domyślacie . Jestem nie dobry i specjalnie przedłużam wam poznanie 1D . :D
Ale muszę wreszcie to zrobić więc w następnej części się poznają .. i może coś się stanie .. Ale jeśli chcecie sie dowiedzieć muszą PRZYNAJMNIEJ 3 KOMENTARZE :D !
xx Mały Malik.
- No. To już tu - powiedział Tony i wskazał wielką wille stojącą przed nami.
-Boże jak tu pięknie - zachwyciłam się , mierząc wzrokiem ogromny budynek .
-Tsaa.- powiedział bez emocji chłopak - Ale jakoś nie widzę ich samochodów . Chyba będziemy sami. -dodał po chwili, bardzo rozbawionym głosem. Byłam trochę wystraszona tym że będę przebywać w domu ludzi ,których w ogóle nie znam , ale starałam się tego nie okazywać . Josh chwycił za uchwyty naszych walizek i zaczął iść w stronę willi. Nie mając wielkiego wyboru, nie pewnie podreptałam za nim . Chłopak stanął przed drzwiami budynku i zaczął nerwowo obmacywać swoje kieszenie. Kiedy po kilku sekundach skończył przeszukiwanie wszelkich zakamarków swojej kurtki,wyjął z kieszeni spodni pęk kluczy i sprawnie otworzył drzwi. Kiedy przeszłam próg domu doznałam kompletnego szoku. Pomyślicie pewnie że te zdumienie wywołał wystrój mieszkania.? Tak.? A więc mylicie się, i to bardzo. Owszem, mieszkanie samo w sobie było cudowne, jednak przeraził mnie jego wygląd. Wszędzie na podłodze walały się męskie koszulki, puszki po napojach gazowanych i paczki od słodyczy. Na sam widok otworzyłam szeroko oczy , jednak analizując minę Josh'a , wywnioskowałam że tylko ja byłam w szoku. Chłopak spojrzał na mnie, kontem oka, po czym cicho zachichotał.
- Nie dziw się, pięciu idiotów w jednym domu nigdy nie wróży nic dobrego. - powiedział jak gdyby nigdy nic i oparł bagaże o ścianę. - No to co. Chcesz żebym ci pokazał mieszkanie czy wolisz coś zjeść .??-Zapytał. Chytrze się uśmiechnęłam i powiedziałam :
- Kto pierwszy w kuchni, ten robi obiad.
- Przegrasz Roberts ! - krzyknął chłopak i zaczął biec w zupełnie nie znanym mi kierunku. Ja jednak zamiast biec spokojnie potupałam za nim. Kiedy doszłam do pomieszczenia w którym znajdywała się ciężko sapiący Josh zaczęłam się głośno śmiać.
- Z Czego ty sie .. Tak śmiejesz . - wysapał chłopak łapiąc się za brzuch. - Przecież to ja wygrałem !
- Chyba coś ci się pomyliło chłoptasiu . - powiedziałam lekko się uśmiechając.
- Jak to .? - zapytał zdziwiony.
- Przecież powiedziałam. Kto pierwszy.. Byłeś pierwszy ,więc robisz obiad . - Zaśmiałam się podle i podeszłam do chłopaka. - Tak to jest jak się mnie nie słucha misiaczku . - zażartowałam.
- To było nie Fair - powiedział głosem naburmuszonego dzieciaka. - Wiec za to, że mnie oszukałaś będziesz miała Kare . - powiedział z dziwnym uśmiechem, po czym zaczął się do mnie przybliżać .
- Co masz zamiar zrobić ? - Zapytałam nie spokojnie oddalając się od chłopaka.
- Jestem pewny że masz łaskotki .- powiedziała szybko i rzucił się na mnie , łaskocząc mój biedny brzuch.
- O nie !! Odejdź ode mnie !! Błagam !! Hahahahahaha ! zastaw. ! Ratu.. HaHa.. nkuu ! - Krzyczałam ledwie powstrzymując się od śmiechu. Biegaliśmy po całym domu , nawet nie zwracając uwagi na otaczający nas świat. Nasza zabawa przeniosła się aż na górę i kiedy Josh chwilowo zaprzestał tortur, usłyszeliśmy czyjeś kroki. Uznaliśmy że musimy się schować, a jedynym wyjściem ucieczki było łóżko. Pociągnęłam chłopaka lekko kaptur i zaciągnęłam go pod pościel. Okryliśmy się nią aż po szyje i czekaliśmy na osobę która powoli zbliżała się w naszą stronę . Kilka sekund potem usłyszeliśmy dźwięk otwieranych drzwi , a już po chwili zostaliśmy zdemaskowani.
- Josh . mówiłem ci że moje łóżko nie wytrzyma twoich ..
- Zayn !! - Krzyknął srogo Josh - Kobieta nie widzisz !
- Oh. Wybacz . - Powiedział multa i wyciągnął rękę przed siebie. - Jestem Zayn .
- Victoria - Powiedziałam i złapałam dłoń Mulata . Ten nie kończąc, przyciągnął ją do siebie i Lekko ucałował . Nie odepchnęłam go , ale mimo tego nie spodziewałam się takiego obrotu akcji. kiedy jego usta , oderwały się od mojej ręki , zapadła chwilowa cisza.
- Więęc .. Co cie tu sprowadza .?? - zapytał zakłopotany .
- Em . Zayn.. Możemy pogadać na osobności . Proszę - powiedział błagalnie JJ .
-No Dobra Ale co z ... - nie zdążył dokończyć, gdyż Josh złapał go za rękę i pociągnął do wyjścia z pokoju. Słyszałam jak chłopaki rozmawiają ze sobą, jednak nic poszczególnego nie udało mi sie usłyszeć. Usiadłam na łóżku i czekałam na chłopaków . Po chwili do pokoju wszedł mulat, z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Witam w Domu - Krzyknął po czym ,podbiegł do mnie i mocno przytulił ...
XXXX
Jak sie domyślacie . Jestem nie dobry i specjalnie przedłużam wam poznanie 1D . :D
Ale muszę wreszcie to zrobić więc w następnej części się poznają .. i może coś się stanie .. Ale jeśli chcecie sie dowiedzieć muszą PRZYNAJMNIEJ 3 KOMENTARZE :D !
xx Mały Malik.
sobota, 27 kwietnia 2013
Cz 3 :** - Oni na pewno cie polubią ...
- Boże jak tu gorąco !! - Mruknęłam niezadowolona. Chłopak przybliżył sie do mnie i lekko uśmiechnął.- O co ci chodzi .?- spytałam podejrzliwie.
- A o nic, Po prostu próbuje cie rozszyfrować -Zaśmiał sie Josh. - Tak wogóle to chciałam spytać po co jedziesz do Londynu.?
- Ehh, no wiesz .. To jest moje marzenie i .. Ale nie nie ważne ,a po co ty jedziesz .?- Wybełkotałam i z niechęcią spojrzałam w oczy chłopaka.
- No powiedz mi - Poprosił . Jednak ja potrząsnęłam głową na "nie" . Chłopak westchnął cicho i złapał mnie za rękę. - A jeżeli ja ci powiem , to ty tez to zrobisz ? - zapytał z nadzieją .
-No dobraa. - Powiedziałam przeciągli wie i .
- Dobraa, No więc ja jadę tam po to żeby sie spotkać z Kumplami . Dziewczyna jednego z nich ma urodziny i jestem zaproszony . - odparł dumnie . - NO teraz ty .
-Ale... No bo ja tutaj przyjechałam ,tak w sumie dla marzenia. Nic mnie do tego nie zmusiło i nic mnie od tego celu nie odciągnie.
- To świetnie. Może sie kiedyś spotkamy .? Powiesz mi gdzie wynajmujesz mieszkanie.? - zapytał z nadzieją w głosie . I wtedy przez moje ciało przeszedł zimny dreszcz.
- O Mój Boże . - Powiedziałam cicho, i złapałam się w nie pokoju za głowę. - Nie powiem ci bo zapomniałam zarezerwować mieszkanie. No Fajnie . Po prostu gorzej być nie może.
- Spokojnie. To tak w sumie dla mnie lepiej . - Uśmiechnął sie pod nosem .
- Czemu .? Cieszysz sie z mojego nie szczęścia ?-zapytałam za razem wkurzona jak i zakłopotana. Chłopak zaśmiał sie cicho i Powiedział :
- Nie. Ale moge ci powiedzieć że w willi moich kumpli znajdzie się miejsce dla takiej pięknej dziewczyny jak ty. - odparł i ucałował lekko moje lewe ramie.
- zapomnij . - odparłam obojętnie.- Nie chcę wam zawracać głowy ,po za tym my sie nie znamy . Oni też za pewne sie nie ucieszą ...
-Oj Ćśśś . Oni są inni , głowy nam za wracać, nie będziesz . A my sie znamy , Jesteś Victoria Roberts, masz 18 lat . i jako młoda dziewczynka mieszkałaś w Londynie Jesteś zabawna, miła i ładna . Chcesz w życiu bardzo dużo osiągnąć, ale jak na razie twoim marzeniem jest ponownie zwiedzić miasto w którym sie urodziłaś . Masz ...
- Skończ . Zrozumiałam okej .? - Przerwałam chłopakowi.
-Miałem nadzieje że to powiesz . - zaśmialiśmy się - To co . Czy zamieszkasz z nami tego lata.? - zapytał z grobową miną .
- No dobrze , ale tylko przez kilka dni , do czasu kiedy coś znajdę. - odparłam z uśmiechem .
- Dziękuje !- Krzyknął JJ Na cały samolot .
- Prosze zachowywać się cichej - warknęła stewardessa, która stanęła koło nas
- Przepraszam .- powiedział sztucznie sie uśmiechając, - Jesteś wspaniała.
-Boże dlaczego ty mi to robisz. z kim ja będę musiała żyć ? -powiedziałam żartobliwie, unosząc ręce ku górze.
- HaHa. Tak , Oni na pewno cie polubią . - zaśmiał sie chłopak.
- Mam na dzieję , -westchnęłam cicho. Reszta lotu zmięła nam dość szybko . Dużo sie wygłupialiśmy i mnóstwo się o sobie dowiedzieliśmy . Kiedy zaczęliśmy poruszać temat zamieszkania u chłopaków , z głośników wydobył się ciepły głos młodej stewardessy , który oznajmił nam że za chwile lądujemy . Kiedy samolot stanął wreszcie na ziemi od razu wybiegłam na świeże powietrze . Josh wziął moje walizki i raem poszliśmy w stronę domu jego kumpli.
- A o nic, Po prostu próbuje cie rozszyfrować -Zaśmiał sie Josh. - Tak wogóle to chciałam spytać po co jedziesz do Londynu.?
- Ehh, no wiesz .. To jest moje marzenie i .. Ale nie nie ważne ,a po co ty jedziesz .?- Wybełkotałam i z niechęcią spojrzałam w oczy chłopaka.
- No powiedz mi - Poprosił . Jednak ja potrząsnęłam głową na "nie" . Chłopak westchnął cicho i złapał mnie za rękę. - A jeżeli ja ci powiem , to ty tez to zrobisz ? - zapytał z nadzieją .
-No dobraa. - Powiedziałam przeciągli wie i .
- Dobraa, No więc ja jadę tam po to żeby sie spotkać z Kumplami . Dziewczyna jednego z nich ma urodziny i jestem zaproszony . - odparł dumnie . - NO teraz ty .
-Ale... No bo ja tutaj przyjechałam ,tak w sumie dla marzenia. Nic mnie do tego nie zmusiło i nic mnie od tego celu nie odciągnie.
- To świetnie. Może sie kiedyś spotkamy .? Powiesz mi gdzie wynajmujesz mieszkanie.? - zapytał z nadzieją w głosie . I wtedy przez moje ciało przeszedł zimny dreszcz.
- O Mój Boże . - Powiedziałam cicho, i złapałam się w nie pokoju za głowę. - Nie powiem ci bo zapomniałam zarezerwować mieszkanie. No Fajnie . Po prostu gorzej być nie może.
- Spokojnie. To tak w sumie dla mnie lepiej . - Uśmiechnął sie pod nosem .
- Czemu .? Cieszysz sie z mojego nie szczęścia ?-zapytałam za razem wkurzona jak i zakłopotana. Chłopak zaśmiał sie cicho i Powiedział :
- Nie. Ale moge ci powiedzieć że w willi moich kumpli znajdzie się miejsce dla takiej pięknej dziewczyny jak ty. - odparł i ucałował lekko moje lewe ramie.
- zapomnij . - odparłam obojętnie.- Nie chcę wam zawracać głowy ,po za tym my sie nie znamy . Oni też za pewne sie nie ucieszą ...
-Oj Ćśśś . Oni są inni , głowy nam za wracać, nie będziesz . A my sie znamy , Jesteś Victoria Roberts, masz 18 lat . i jako młoda dziewczynka mieszkałaś w Londynie Jesteś zabawna, miła i ładna . Chcesz w życiu bardzo dużo osiągnąć, ale jak na razie twoim marzeniem jest ponownie zwiedzić miasto w którym sie urodziłaś . Masz ...
- Skończ . Zrozumiałam okej .? - Przerwałam chłopakowi.
-Miałem nadzieje że to powiesz . - zaśmialiśmy się - To co . Czy zamieszkasz z nami tego lata.? - zapytał z grobową miną .
- No dobrze , ale tylko przez kilka dni , do czasu kiedy coś znajdę. - odparłam z uśmiechem .
- Dziękuje !- Krzyknął JJ Na cały samolot .
- Prosze zachowywać się cichej - warknęła stewardessa, która stanęła koło nas
- Przepraszam .- powiedział sztucznie sie uśmiechając, - Jesteś wspaniała.
-Boże dlaczego ty mi to robisz. z kim ja będę musiała żyć ? -powiedziałam żartobliwie, unosząc ręce ku górze.
- HaHa. Tak , Oni na pewno cie polubią . - zaśmiał sie chłopak.
- Mam na dzieję , -westchnęłam cicho. Reszta lotu zmięła nam dość szybko . Dużo sie wygłupialiśmy i mnóstwo się o sobie dowiedzieliśmy . Kiedy zaczęliśmy poruszać temat zamieszkania u chłopaków , z głośników wydobył się ciepły głos młodej stewardessy , który oznajmił nam że za chwile lądujemy . Kiedy samolot stanął wreszcie na ziemi od razu wybiegłam na świeże powietrze . Josh wziął moje walizki i raem poszliśmy w stronę domu jego kumpli.
Nowy Bohater :*
Josh Braxton - Lat 18 . Wesoły , szalony , przyjacielski. ( JJ, Tony )
XXX
Jak zauważyliście pojawił sie nowy bohater.Uprzedzam że takie coś może sie zdarzać , Nie gwarantuje że zostaną ci co teraz . :DD Znaczy 1D Zostanie ! :3
Komentarz = szacunek do Autora :)
Jak zauważyliście pojawił sie nowy bohater.Uprzedzam że takie coś może sie zdarzać , Nie gwarantuje że zostaną ci co teraz . :DD Znaczy 1D Zostanie ! :3
Komentarz = szacunek do Autora :)
Cz. 2 :* - Zaczynam nowe życie .
Nie wiem jak to wytrzymam ... Ale chce spełnić swoje marzenia.
....
Resztę wczorajszego dnia spędziłam na żegnaniu się z Bliskimi. Miałam małe wątpliwości co do tego czy na pewno chce zostawiać tutaj to wszystko, ale w końcu Londyn był moim marzeniem. Po wszystkich pożegnaniach wróciłam do domu , gdzie nie musiałam długo czekać na reszte rodziny . Po kolacji , od razu się położyłam i nie wiedząc kiedy zasnęłam.
*Następny dzień*
" Ogień, chłopak w masce , porozbijane szkło i ... " Otworzyłam szeroko oczy , i przetarłam ręką czoło. "To tylko sen !" Pomyślałam i podniosłam się lekko na łokciach. Promienie słońca podały na moją pościel, i mimo ich mocy przez ciało przeszedł mnie chłodny powiew wiatru. Rozejrzałam się po pokoju mocniej opatulając się kołdrą. W rogu pokoju zobaczyłam moje walizki, A kolo nich wielką tace z przygotowanym dla mnie śniadaniem. Na sam widok zaburczało mi w brzuchu. Niesfornie wyciągnęłam nogę z pod kołdry i postawiłam ją na podłodze.
-Zimnoo- Powiedziałam smutno. szybko odwinęłam z grubej pościeli i pędem podbiegłam do rogu mojego pokoju. Złapałam w swoje ręce tace z przysmakami i migiem wróciłam do ciepłego łóżka. Położyłam sie wygodnie, i wzięłam w dłonie biały skrawek papieru leżący obok moich ulubionych kanapek. Otworzyłam złożoną na pół kartkę i zaczęłam czytać :
" Przepraszam cie kochanie że nie mogłem zostać z tobą aż do wyjazdu ,ale zostałem wezwany do firmy . Zostawiłem ci samochód Belli. Chciał bym też życzyć ci żebyś się dobrze bawiła w Londynie i wracała jak najszybciej do nas. Pamiętałem że nie zamówiłaś jeszcze biletów ,więc sam ci je kupiłem . Powodzenia i smacznego :) Tata xoxo "
- Taak ! - Krzyknęłam na cały dom. W duchu dziękowałam Ojcu za to że robi dla mnie tak wiele , mimo że często nie ma go w domu . Zaczęłam nerwowo szukać biletu po całej tacy , kiedy wreszcie podniosłam talerz zobaczyłam małą kopertę. Rozerwałam jej rogi i wyjęłam ze środka Bilet na miejsce w pierwszej klasie. Zaczęłam skakać z Radości i turlać się po podłodze jak szalona. Kiedy moje emocje już opadły, położyłam się z powrotem na łóżku i zaczęłam jeść śniadanie , oraz oglądać głupie bajki na programach dla dzieci. Dużo rozmyślałam o tym locie i o zamieszkaniu w Londynie . Mój samolot startował za 3 godziny , a ja z każdą minutą miałam coraz więcej zmartwień . Po posiłku poszłam wziąć zimny prysznic i postanowiłam sie umalować . Czas leciał nie ubłaganie szybko . Nie zwlekałam długo z ubraniem się i w mgnieniu Oka zdejmowałam z siebie piżame . Ubrałam wcześniej przygotowane rzeczy , po czym zaczęłam znosić z mojego pokoju wielkie walizki. Przyznam się były ciężkie i nie było ich mało, ale nie było z tym większego problemu . Najgorszym okazało się wpakowywanie ich do samochodu. Po męczącej walce z Walizkami miałam jeszcze całą godzinę. Jednak jest rozpoczęcie wakacji i ze strachu o korki, postanowiłam wyruszyć wcześniej. Zamknęłam szczelnie dom i wsiadłam do Auta. Droga na lotnisko była o wiele krótsza niż się spodziewałam i na miejscu byłam juz 20 minut przed. Z przeniesieniem bagaży pomógł mi jakiś chłopak . Uprzejmie mu podziękowałam i nie wiadomo kiedy zaczęliśmy rozmawiać . Josh był na prawdę fajnym chłopakiem, dobrze sie z nim gadało, bo na prawdę potrafił rozmawiać na wszelkie tematy.
- Pasażerowie lotu 669, Proszeni do wejścia numer 14 . - Usłyszałam ciepły głos wydobywający się z głośników.
- Musze już iść. - Powiedział Josh. - Mam Teraz Samolot - odparł i słodko się uśmiechnął .
- Zaraz , zaraz . Lecisz tym samolotem . ? - spytałam zdziwiona . Chłopak pokiwał twierdząco głową z nic nie rozumiejącym wyrazem twarzy.
- Nie rozumiesz .? - potrząsnęłam chłopakiem. - ja lecę tym samym samolotem. - zachichotałam.
- Jak to .? ...znaczy ,to świetnie. ! - ucieszył sie chłopak.
- Ostatnie wezwanie pasażerów lotu 669. Lot 669 . - usłyszeliśmy kolejny raz miły głos dochodzący z Głośników.
- Chodź pomogę ci z bagażami- powiedział z uśmiechem i chwycił jedną z moich walizek.
- A twoje .? - Spytałam łapiąc resztę swoich rzeczy .
- moje Walizki są w już w środku - odpowiedział. Podaliśmy 2 bilety stewardessie ona zaprowadziła nas na nasze miejsca . Jak sie okazało siedzieliśmy koło siebie , więc lot zapowiadał się na prawdę ciekawie.
....
Resztę wczorajszego dnia spędziłam na żegnaniu się z Bliskimi. Miałam małe wątpliwości co do tego czy na pewno chce zostawiać tutaj to wszystko, ale w końcu Londyn był moim marzeniem. Po wszystkich pożegnaniach wróciłam do domu , gdzie nie musiałam długo czekać na reszte rodziny . Po kolacji , od razu się położyłam i nie wiedząc kiedy zasnęłam.
*Następny dzień*
" Ogień, chłopak w masce , porozbijane szkło i ... " Otworzyłam szeroko oczy , i przetarłam ręką czoło. "To tylko sen !" Pomyślałam i podniosłam się lekko na łokciach. Promienie słońca podały na moją pościel, i mimo ich mocy przez ciało przeszedł mnie chłodny powiew wiatru. Rozejrzałam się po pokoju mocniej opatulając się kołdrą. W rogu pokoju zobaczyłam moje walizki, A kolo nich wielką tace z przygotowanym dla mnie śniadaniem. Na sam widok zaburczało mi w brzuchu. Niesfornie wyciągnęłam nogę z pod kołdry i postawiłam ją na podłodze.
-Zimnoo- Powiedziałam smutno. szybko odwinęłam z grubej pościeli i pędem podbiegłam do rogu mojego pokoju. Złapałam w swoje ręce tace z przysmakami i migiem wróciłam do ciepłego łóżka. Położyłam sie wygodnie, i wzięłam w dłonie biały skrawek papieru leżący obok moich ulubionych kanapek. Otworzyłam złożoną na pół kartkę i zaczęłam czytać :
" Przepraszam cie kochanie że nie mogłem zostać z tobą aż do wyjazdu ,ale zostałem wezwany do firmy . Zostawiłem ci samochód Belli. Chciał bym też życzyć ci żebyś się dobrze bawiła w Londynie i wracała jak najszybciej do nas. Pamiętałem że nie zamówiłaś jeszcze biletów ,więc sam ci je kupiłem . Powodzenia i smacznego :) Tata xoxo "
- Taak ! - Krzyknęłam na cały dom. W duchu dziękowałam Ojcu za to że robi dla mnie tak wiele , mimo że często nie ma go w domu . Zaczęłam nerwowo szukać biletu po całej tacy , kiedy wreszcie podniosłam talerz zobaczyłam małą kopertę. Rozerwałam jej rogi i wyjęłam ze środka Bilet na miejsce w pierwszej klasie. Zaczęłam skakać z Radości i turlać się po podłodze jak szalona. Kiedy moje emocje już opadły, położyłam się z powrotem na łóżku i zaczęłam jeść śniadanie , oraz oglądać głupie bajki na programach dla dzieci. Dużo rozmyślałam o tym locie i o zamieszkaniu w Londynie . Mój samolot startował za 3 godziny , a ja z każdą minutą miałam coraz więcej zmartwień . Po posiłku poszłam wziąć zimny prysznic i postanowiłam sie umalować . Czas leciał nie ubłaganie szybko . Nie zwlekałam długo z ubraniem się i w mgnieniu Oka zdejmowałam z siebie piżame . Ubrałam wcześniej przygotowane rzeczy , po czym zaczęłam znosić z mojego pokoju wielkie walizki. Przyznam się były ciężkie i nie było ich mało, ale nie było z tym większego problemu . Najgorszym okazało się wpakowywanie ich do samochodu. Po męczącej walce z Walizkami miałam jeszcze całą godzinę. Jednak jest rozpoczęcie wakacji i ze strachu o korki, postanowiłam wyruszyć wcześniej. Zamknęłam szczelnie dom i wsiadłam do Auta. Droga na lotnisko była o wiele krótsza niż się spodziewałam i na miejscu byłam juz 20 minut przed. Z przeniesieniem bagaży pomógł mi jakiś chłopak . Uprzejmie mu podziękowałam i nie wiadomo kiedy zaczęliśmy rozmawiać . Josh był na prawdę fajnym chłopakiem, dobrze sie z nim gadało, bo na prawdę potrafił rozmawiać na wszelkie tematy.
- Pasażerowie lotu 669, Proszeni do wejścia numer 14 . - Usłyszałam ciepły głos wydobywający się z głośników.
- Musze już iść. - Powiedział Josh. - Mam Teraz Samolot - odparł i słodko się uśmiechnął .
- Zaraz , zaraz . Lecisz tym samolotem . ? - spytałam zdziwiona . Chłopak pokiwał twierdząco głową z nic nie rozumiejącym wyrazem twarzy.
- Nie rozumiesz .? - potrząsnęłam chłopakiem. - ja lecę tym samym samolotem. - zachichotałam.
- Jak to .? ...znaczy ,to świetnie. ! - ucieszył sie chłopak.
- Ostatnie wezwanie pasażerów lotu 669. Lot 669 . - usłyszeliśmy kolejny raz miły głos dochodzący z Głośników.
- Chodź pomogę ci z bagażami- powiedział z uśmiechem i chwycił jedną z moich walizek.
- A twoje .? - Spytałam łapiąc resztę swoich rzeczy .
- moje Walizki są w już w środku - odpowiedział. Podaliśmy 2 bilety stewardessie ona zaprowadziła nas na nasze miejsca . Jak sie okazało siedzieliśmy koło siebie , więc lot zapowiadał się na prawdę ciekawie.
piątek, 26 kwietnia 2013
Cz. 1 :* - Przygotowanie .
-Torii ! Jesteś gotowaa !?-krzyknęła z Dołu Bella .Jest ona moją macochą nienawidzę jej , nie to co mój ojciec.Nie widzi po za nią niczego, zresztą mnie ostatnio tez nie zauważa. - Nie możesz się spóźnić w ostatni dzień szkoły !! - Ponownie krzyknęła . Westchnęłam głośno i spojrzałam na zegarek stojący na półce. Była 9. 36 . Miałam jeszcze godzinę na przygotowanie się do rozpoczęcia Apelu . Może nie którzy cieszyli by sie na To że wreszcie mogą odpocząć od wszelkich stresów związanych ze szkołą . Ale ja miałam inny Powód . Jaki .?? Taki że jutro jadę do Londynu. Nareszcie !
- Victorio Roberts . ! masz tu na tych miast zejść !- Usłyszałam głos wkurzonej Belli . Powoli zwlekłam się z łóżka , poprawiłam swoją niebieską koszulkę , mozolnie założyłam kapcie ,i wstałam owijając się białą pościelą . Wolnym krokiem przeszłam długi korytarz i zbiegłam po schodach omal się nie wywracając. Przy ostatnim schodku lekko się zachwiałam i roześmiana wbiegłam do kuchni tanecznym krokiem .
-Już jestem ! - krzyknęłam radośnie nadal nie mogąc opanować śmiechu wywołanego Bóg wie czym .
-Widzee. - Powiedziała Bella i Lekko się uśmiechnęła. - masz ochotę na naleśnika .?- spytała zabawnie i podsunęła mi talerz z Kilkoma Plackami.
-Jasne - powiedziałam wdychając zapach czekolady na naleśnikach . Kobieta postawiła mi talerz przed nosem i odwróciła się w stronę kuchenki . Mimo że nie lubiłam Belli nie mogłam narzekać na jej kuchnie. Szybko zjadłam śniadanie i wrzuciłam talerz do Zmywarki .
-Smakowało .? - Spytała Bella nawet nie racząc obdarzyć mnie spojrzeniem.
-Tak . Jak zawsze zresztą .- Odparłam .
-To dobrze . A teraz Leć do łazienki i zmyj z twarzy czekoladę - Powiedziała nadal odwrócona do mnie tyłem.Nie odpowiedziałam jej tylko zwinnym ruchem zabrałam przewieszoną przez oparcie krzesła kołdrę i pobiegłam do pokoju . Wzięłam szybki prysznic,ubrałam na siebie jakąś starą koszulkę i uczesałam włosy. Już miałam się zabierać za przygotowywanie makijażu, kiedy do moich uszy doszedł dźwięk przysyłanej wiadomości. Energicznie przeturlałam się przez łóżko i chwyciłam w dłonie Telefon. Nacisnęłam przycisk "Otwórz" i przeczytałam Wiadomość :
Od : Sarrah
Treść : Siema mała :* Możesz mi otworzyć, bo jakoś nie kręci mnie patrzenie w Twoje drzwi :D .
Pokręciłam z Rozbawieniem głową i poszłam otworzyć drzwi. Sarrah Była moją przyjaciółką , zawsze wiedziała z czym mam problem. I jak sie zachowam . Przywitałam sie z Nią i bez żadnych większych zastanowień weszliśmy do mojego pokoju . Obie stanęłyśmy przed szafa i szybko wybrałyśmy coś na dzisiejszą Okazje . ( To ) Dziewczyna pomogła mi zrobić makijaż i już kilka minut później Wychodziliśmy z Domu . Po drodze Sporo Rozmawiałyśmy :
- Naprawdę Musisz Jutro wyjeżdżać ? Wiesz że się jeszcze tobą nie na cieszyłam , a ty mi musisz uciekać .?- Zapytała moja przyjaciółka robiąc minę małego szczeniaczka .
- Wiesz Jak bardzo chciałam Pojechać do Anglii nie mogę tego zaprzepaścić . Wrócę ze miesiąc . Obiecuje . - powiedziałam łapiąc Sarrach za rękę .
-Dobraa. Ale masz dzwonić i pisać . - Zaśmiała się dziewczyna - i masz mnie tam nie zdradzać . Wiedź że ja się wszystkiego Dowiem. ...- przytaknęłam głową na znak zgody i poszłyśmy dalej w stronę szkoły. Kiedy przeszliśmy próg Budynku od razu usłyszeliśmy krzyki kilku nauczycielek które Upominały nas o spóźnienie i kazały stanąć koło naszej Klasy. Cały Apel przeleciał mi na rozmawianiu z kilkoma chłopakami z młodszych klas . A kiedy uroczystość się skończyła od razu wybiegłam ze szkoły ,kierując się w stronę własnego Domu . Tam zaczęłam się pakować i przygotowywać na jutrzejszy wyjazd .Miałam na to jeszcze cały dzień ale z podekscytowania musiałam zacząć już teraz . Po skończeniu najważniejszych rzeczy miałam czas pożagnać się ze znajomymi i rodziną . Nie wiem Jak to wytrzymam... Ale chcem spełnić swoje marzenia .
XX
Hejaa Miśki . Od razu mówie że was przepraszam . Mianowicie za to że :
1. Nie udała mi sie pierwsza część . :C Jest nudna :C Ale nie wiedziałam jak zacząć :D
2.Za to że wcześniej nie było nic na tym blogu . Ale muszę się przyznać że o nim zapomniałam xD
Mam na dzieje że następna część będzie fajniejsza :**
- Victorio Roberts . ! masz tu na tych miast zejść !- Usłyszałam głos wkurzonej Belli . Powoli zwlekłam się z łóżka , poprawiłam swoją niebieską koszulkę , mozolnie założyłam kapcie ,i wstałam owijając się białą pościelą . Wolnym krokiem przeszłam długi korytarz i zbiegłam po schodach omal się nie wywracając. Przy ostatnim schodku lekko się zachwiałam i roześmiana wbiegłam do kuchni tanecznym krokiem .
-Już jestem ! - krzyknęłam radośnie nadal nie mogąc opanować śmiechu wywołanego Bóg wie czym .
-Widzee. - Powiedziała Bella i Lekko się uśmiechnęła. - masz ochotę na naleśnika .?- spytała zabawnie i podsunęła mi talerz z Kilkoma Plackami.
-Jasne - powiedziałam wdychając zapach czekolady na naleśnikach . Kobieta postawiła mi talerz przed nosem i odwróciła się w stronę kuchenki . Mimo że nie lubiłam Belli nie mogłam narzekać na jej kuchnie. Szybko zjadłam śniadanie i wrzuciłam talerz do Zmywarki .
-Smakowało .? - Spytała Bella nawet nie racząc obdarzyć mnie spojrzeniem.
-Tak . Jak zawsze zresztą .- Odparłam .
-To dobrze . A teraz Leć do łazienki i zmyj z twarzy czekoladę - Powiedziała nadal odwrócona do mnie tyłem.Nie odpowiedziałam jej tylko zwinnym ruchem zabrałam przewieszoną przez oparcie krzesła kołdrę i pobiegłam do pokoju . Wzięłam szybki prysznic,ubrałam na siebie jakąś starą koszulkę i uczesałam włosy. Już miałam się zabierać za przygotowywanie makijażu, kiedy do moich uszy doszedł dźwięk przysyłanej wiadomości. Energicznie przeturlałam się przez łóżko i chwyciłam w dłonie Telefon. Nacisnęłam przycisk "Otwórz" i przeczytałam Wiadomość :
Od : Sarrah
Treść : Siema mała :* Możesz mi otworzyć, bo jakoś nie kręci mnie patrzenie w Twoje drzwi :D .
Pokręciłam z Rozbawieniem głową i poszłam otworzyć drzwi. Sarrah Była moją przyjaciółką , zawsze wiedziała z czym mam problem. I jak sie zachowam . Przywitałam sie z Nią i bez żadnych większych zastanowień weszliśmy do mojego pokoju . Obie stanęłyśmy przed szafa i szybko wybrałyśmy coś na dzisiejszą Okazje . ( To ) Dziewczyna pomogła mi zrobić makijaż i już kilka minut później Wychodziliśmy z Domu . Po drodze Sporo Rozmawiałyśmy :
- Naprawdę Musisz Jutro wyjeżdżać ? Wiesz że się jeszcze tobą nie na cieszyłam , a ty mi musisz uciekać .?- Zapytała moja przyjaciółka robiąc minę małego szczeniaczka .
- Wiesz Jak bardzo chciałam Pojechać do Anglii nie mogę tego zaprzepaścić . Wrócę ze miesiąc . Obiecuje . - powiedziałam łapiąc Sarrach za rękę .
-Dobraa. Ale masz dzwonić i pisać . - Zaśmiała się dziewczyna - i masz mnie tam nie zdradzać . Wiedź że ja się wszystkiego Dowiem. ...- przytaknęłam głową na znak zgody i poszłyśmy dalej w stronę szkoły. Kiedy przeszliśmy próg Budynku od razu usłyszeliśmy krzyki kilku nauczycielek które Upominały nas o spóźnienie i kazały stanąć koło naszej Klasy. Cały Apel przeleciał mi na rozmawianiu z kilkoma chłopakami z młodszych klas . A kiedy uroczystość się skończyła od razu wybiegłam ze szkoły ,kierując się w stronę własnego Domu . Tam zaczęłam się pakować i przygotowywać na jutrzejszy wyjazd .Miałam na to jeszcze cały dzień ale z podekscytowania musiałam zacząć już teraz . Po skończeniu najważniejszych rzeczy miałam czas pożagnać się ze znajomymi i rodziną . Nie wiem Jak to wytrzymam... Ale chcem spełnić swoje marzenia .
XX
Hejaa Miśki . Od razu mówie że was przepraszam . Mianowicie za to że :
1. Nie udała mi sie pierwsza część . :C Jest nudna :C Ale nie wiedziałam jak zacząć :D
2.Za to że wcześniej nie było nic na tym blogu . Ale muszę się przyznać że o nim zapomniałam xD
Mam na dzieje że następna część będzie fajniejsza :**
Mała zachęta :**
Historia Będzie opisywała życie dziewczyny ślepo wpatrzonej w przyszłość ,dążącą do ustanowionych przez siebie celów. Jej matka zmarła kiedy Tori miała za ledwie 2 Lata. Po tej stracie Ojciec zabrał dziewczynę do Polski gdzie zamieszkali na dłuższy czas , kochała ten kraj ,Ale nie umiała w nim normalnie żyć , bardziej interesowała sie Anglią którą kiedyś opuściła . Dziewczyna postanawia zamieszkać w Wielkiej Brytanii ,Tam zaczyna nowe życie , czy z wpatrzonej w swoją przyszłość dziewczyny stanie się korzystającą z życia Nastolatką .? Kto wpłynie Na jej życie .? I w jakie kłopoty będzie sie pakować z Nowym Towarzystwem .??
Mały Maliczek .:D
Mały Maliczek .:D
poniedziałek, 11 lutego 2013
Bohaterowie :**

Liam Payne - Lat 20 . Pogodny, Rozsądny, Miły, Zabawny ( Daddy )
Louis Tomlinson - Lat 21 . Zwariowany, Pomysłowy, Przyjacielski. (Tommo)
Harry Styles - Lat 19. Buntowniczy, Zadziorny. (Hazza)
Zayn Malik - Lat 20 . Uwodzicielski, Miły , Pomocny . (...)
W opowiadaniu One Direction. Nie istnieje . 5 Chłopaków zna sie od najmłodszych Lat i są oni zwykłymi przyjaciółmi :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)







