- Boże jak tu gorąco !! - Mruknęłam niezadowolona. Chłopak przybliżył sie do mnie i lekko uśmiechnął.- O co ci chodzi .?- spytałam podejrzliwie.
- A o nic, Po prostu próbuje cie rozszyfrować -Zaśmiał sie Josh. - Tak wogóle to chciałam spytać po co jedziesz do Londynu.?
- Ehh, no wiesz .. To jest moje marzenie i .. Ale nie nie ważne ,a po co ty jedziesz .?- Wybełkotałam i z niechęcią spojrzałam w oczy chłopaka.
- No powiedz mi - Poprosił . Jednak ja potrząsnęłam głową na "nie" . Chłopak westchnął cicho i złapał mnie za rękę. - A jeżeli ja ci powiem , to ty tez to zrobisz ? - zapytał z nadzieją .
-No dobraa. - Powiedziałam przeciągli wie i .
- Dobraa, No więc ja jadę tam po to żeby sie spotkać z Kumplami . Dziewczyna jednego z nich ma urodziny i jestem zaproszony . - odparł dumnie . - NO teraz ty .
-Ale... No bo ja tutaj przyjechałam ,tak w sumie dla marzenia. Nic mnie do tego nie zmusiło i nic mnie od tego celu nie odciągnie.
- To świetnie. Może sie kiedyś spotkamy .? Powiesz mi gdzie wynajmujesz mieszkanie.? - zapytał z nadzieją w głosie . I wtedy przez moje ciało przeszedł zimny dreszcz.
- O Mój Boże . - Powiedziałam cicho, i złapałam się w nie pokoju za głowę. - Nie powiem ci bo zapomniałam zarezerwować mieszkanie. No Fajnie . Po prostu gorzej być nie może.
- Spokojnie. To tak w sumie dla mnie lepiej . - Uśmiechnął sie pod nosem .
- Czemu .? Cieszysz sie z mojego nie szczęścia ?-zapytałam za razem wkurzona jak i zakłopotana. Chłopak zaśmiał sie cicho i Powiedział :
- Nie. Ale moge ci powiedzieć że w willi moich kumpli znajdzie się miejsce dla takiej pięknej dziewczyny jak ty. - odparł i ucałował lekko moje lewe ramie.
- zapomnij . - odparłam obojętnie.- Nie chcę wam zawracać głowy ,po za tym my sie nie znamy . Oni też za pewne sie nie ucieszą ...
-Oj Ćśśś . Oni są inni , głowy nam za wracać, nie będziesz . A my sie znamy , Jesteś Victoria Roberts, masz 18 lat . i jako młoda dziewczynka mieszkałaś w Londynie Jesteś zabawna, miła i ładna . Chcesz w życiu bardzo dużo osiągnąć, ale jak na razie twoim marzeniem jest ponownie zwiedzić miasto w którym sie urodziłaś . Masz ...
- Skończ . Zrozumiałam okej .? - Przerwałam chłopakowi.
-Miałem nadzieje że to powiesz . - zaśmialiśmy się - To co . Czy zamieszkasz z nami tego lata.? - zapytał z grobową miną .
- No dobrze , ale tylko przez kilka dni , do czasu kiedy coś znajdę. - odparłam z uśmiechem .
- Dziękuje !- Krzyknął JJ Na cały samolot .
- Prosze zachowywać się cichej - warknęła stewardessa, która stanęła koło nas
- Przepraszam .- powiedział sztucznie sie uśmiechając, - Jesteś wspaniała.
-Boże dlaczego ty mi to robisz. z kim ja będę musiała żyć ? -powiedziałam żartobliwie, unosząc ręce ku górze.
- HaHa. Tak , Oni na pewno cie polubią . - zaśmiał sie chłopak.
- Mam na dzieję , -westchnęłam cicho. Reszta lotu zmięła nam dość szybko . Dużo sie wygłupialiśmy i mnóstwo się o sobie dowiedzieliśmy . Kiedy zaczęliśmy poruszać temat zamieszkania u chłopaków , z głośników wydobył się ciepły głos młodej stewardessy , który oznajmił nam że za chwile lądujemy . Kiedy samolot stanął wreszcie na ziemi od razu wybiegłam na świeże powietrze . Josh wziął moje walizki i raem poszliśmy w stronę domu jego kumpli.
Czekam na następną cześć :)
OdpowiedzUsuń